niedziela, 3 listopada 2013

Dziewicza praca:)

Mój mąż uznał że ja już się nic nie zmienię i że moja ochoty do nauki wszystkiego i niczego...nigdy mi nie przejdzie a z wiekiem jest coraz gorzej;););)

Ostatnio miałam mały zastrzyk finansowy który miałam przeznaczyć tylko dla siebie...pójść do kosmetyczki,fryzjera czy kupić sobie nowy ciuch ale nie..to nie ja..ja sobie kupiłam maszynę do szycie...w sumie to nic dziwnego gdyby nie to że ja nie mam pojęcia o szyciu ( kartki szyję ręcznie) i nigdy nie miałam do czynienia z maszyną do szycia...;)
Ale z pomocą mojego syna powoli się z nią oswajam...trochę wstyd że dziesięciolatek potrafi w tej kwestii więcej niż mama no ale mama nie miała szycia , szydełkowania czy wyszywania w szkole na zajęciach praktycznych..my ciągle robiliśmy sałatki i domki dla ptaków;)

No ale wracając do szycia...postanowiłam że ze skrawków materiału jaki kupiłam w Ikea uszyję synowi girlandę...i tak o to się prezentuje...wiem że ma milion nie dociągnięc ale to pierwszy raz...ja i ona...moja maszyna;)




Zapraszam Was na kolejne wyzwanie na PWC :)



POZDRAWIAM

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każde pozostawione słowo;)